Kupiłem sobie ostatnio, w prezencie na urodziny, obiektyw. Kupiłem go na allegro, wysłany był pocztą, zapłaciłem z góry, a że szedł dość długo (hail Poczta Polska!) zacząłem powoli oswajać się z myślą, że zostałem wydymany przez międzynarodową szajkę oszustów internetowych. Aż tu nagle, dzisiaj, niespodziewanie, zajawiło się na moim biurku pudełko, a w nim był On, obiektyw (a w gratisie – miesięczny zapas folii z bąbelkami, yeah!).
Nieśmiało, starając się ukryć drżenie rąk, rozpocząłem procedurę montowania nowej zdobyczy do aparatu. Ponieważ posiadam aparat z serii Olympus 4/3, a nowy obiektyw ma mocowanie M42, wykorzystałem w jej trakcie przejściówkę umożliwiającą taki montaż (też Allegro
).
Montowanie starych obiektywów do nowych lustrzanek wiąże się z całą masą niedogodności. Po pierwsze – twórcy aparatów, aby upewnić się, że będziemy kupować kurewsko bardzo drogie obiektywy przeznaczone do naszych aparatów, zabezpieczyli korpusy przed podłączaniem fajnych, starych obiektywów, dołączając do korpusów czujnik aktywujący wspomagającą fotografa elektronikę, tylko po wykryciu obiektywu systemowego (dotyczy to nie tylko Olympusa, ale też Canona i pewnie większości producentów). Także o wspomaganiu ustawiania ostrości, mierzeniu światła i tym podobnych można zapomnieć.
Ale nie trzeba
Do przejściówki bowiem, można przykleić chip, który całą elektronikę włączy. O autofocusie oczywiście można tylko pomarzyć, ale jest za to potwierdzenie ostrości (aparat nam pokazuje, czy przy danych ustawieniach kadr jest ostry) no i w trybie A sam może ustawić prędkość migawki. Miodzio.
Tak przynajmniej myślałem, gdy już po nakręceniu obiektywu na adapter i wkręceniu całości do aparatu, rozpocząłem proces drażnienia rodziny najbliższej, czyli prób robienia zdjęć. Pierwsza rzecz która mnie zaniepokoiła, to fakt, że aparat pokazywał wartość przesłony 2.8 i nie można było jej zmienić. Obiektyw oczywiście ustawiłem od razu na 1.4, ale po chwili eksperymentów zauważyłem, że nie ma to żadnego wpływu na raportowaną przez korpus wartość. “No cóż”, pomyślałem, “pewnie tak musi być”.
Zdjęcia wychodziły fajne – przy badziewnym świetle, nieporuszone zdjęcie biegnącego dziecka – to było dla mnie coś nowego. Po dłuższej chwili zauważyłem jednak, że funkcja potwierdzenia ostrości również jakby nie działa. Postanowiłem, że nic nie popsuje mi zabawy i pomyślałem “nic to, pewnie tak musi być”.
Gdy jednak pierwsze zauroczenie minęło, pomyślałem, że można sprawdzić czy kupiłem adapter z kilkoma bezużytecznymi blaszkami, czy może są szanse, że reklamowana funkcjonalność “chipa” zadziała. Znalazłem kilka wątków na forach internetowych pisanych przez ludzi z identycznymi rozterkami jak moje, aż w końcy trafiłem tutaj: http://forums.dpreview.com/forums/read.asp?forum=1022&message=26939333 . Procedura opisana w pierwszym poście zadziałała.
Ogólnie okazało się, że mój chip (tzw. dandelion) trzeba zaprogramować. “Dobrze, że jestem programistą”, mimowolnie przemknęło mi przez myśl. Procedura programowania chipa jest dość … nieintuicyjna, przypomina trochę “programowanie” magnetowidów w latach 80. Aby przygotować aparat do programowania należy:
- Ustawić go w tryb A (Aperture priority)
- Ustawić Manual Focus
- Pod guzikiem funkcyjnym (w moim aparacie jest to strzałka w lewo), ustawić funkcję DOF Preview (Depth of Field Preview)
Samo programowanie przebiega wg następującego algorytmu:
- Wprowadź aparat w tryb programowania
- Wprowadź numer funkcji
- Wprowadź parametr funkcji
- Wyłącz aparat
Aby wprowadzić aparat w tryb programowania trzeba:
- Wyłączyć aparat
- Włączyć aparat
- W ciągu 2 sekund od włączenia aparatu nacisnąć DOF Preview i przytrzymać przez 3-4 sekundy
- Wyłączyć aparat
- Włączyć aparat
Aby się upewnić, że aparat jest w trybie programowania chipa, należy sprawdzić czy możemy zmienić wartość przesłony (w trybie A). Możliwe do ustawienia wartości przesłony powinny być w przedziale f4.0 – f11.
Numery funkcji i parametry wprowadzane są poprzez ustawianie wartości przesłony i naciśnięcie DOF. Wartości f odpowiadają cyfrom:
- 4.0 == 0
- 4.5 == 1
- 5.0 == 2
- 5.6 == 3
- 6.3 == 4
- 7.1 == 5
- 8.0 == 6
- 9.0 == 7
- 10 == 8
- 11 = 9
W moim dandelionie, użyłem dwóch funkcji: nr 3 (5.6) do ustawienia wartości przesłony i nr 6 (8.0) do ustawienia ogniskowej. Sekwencje wartości f są następujące:
Przesłona: 5.6(3), dof, 4.5(1), dof, 6.3(4), dof, restart aparatu – wartość f ustalona na 1.4
Ogniskowa: 8.0, dof, 4.0, dof, 4.0, dof, 4.0, dof, 7.1, dof, 4.0, dof, restart aparatu ( to jest: funkcja 6, 0,0,0,5,0 == 50mm)
U mnie działa. Aparat pokazuje f1.4, działa potwierdzanie ostrości.
Potem znalazłem stronę twórcy dandelionów, Viktora Lushnikova (http://www.filmprocess.ru/oduvanchik/olympus/programming_en.html). Podaje on identyczną procedurę, nie zgadzają się jednak numery funkcji (te podawane przez niego nie działają z moim chipem).
Znalazłem też taki fajny blog:
http://greenshadow.wordpress.com/2008/07/31/spec_dand_oly/
http://greenshadow.wordpress.com/2008/07/31/pl_progr_dand_ol/
Ale tamte numery funkcji są takie same jak u Wiktora, więc też nie działają u mnie.
Tags: dandelion, fotografia

Nie wiem czemu, jak oglądam tą stronę to “fototag.coobs.eu.org” chce ode mnie jakiegos hasla…
a bo złe linki wkleiłem
Zdjecia sie juz pokazuja
Czy to twoje dziecko tak wyroslo???